Home Polish Polish — mix Kult wodza czy obrona demokracji?

Kult wodza czy obrona demokracji?

404
0
SHARE

NewsHubwielką przyjemnością transmitowaliśmy manifestacje KOD na Racjonalista.tv. Nie było to działanie na rzecz naszej oglądalności, bo w sieci ciężko się przebić z KODem. Oglądalność takich materiałów jest taka sobie, często ilość ocen negatywnych znacznie przekracza ilość ocen pozytywnych. Tym niemniej większość naszych redaktorów stwierdziła, że warto to czynić, pro publico bono. Na naszych materiałach nie było Kijowskiego. Były przeważnie inne osoby, głównie z Wrocławia i z Poznania. No może raz, w transmisji z Warszawy zjawił się gdzieś Kijowski, ale nasz materiał skupił się na innych ludziach. Od wielu już miesięcy część z nas powtarzała w esejach i w audycjach tv, że jednak lepiej by było, aby KOD miał więcej reprezentantów rozpoznawalnych na skalę krajową. Że to trochę niepoważne, że wciąż i wciąż twarzą KODu jest jedna osoba. Choćby najsympatyczniejsza i najmądrzejsza. Organizacja zajmująca się obroną demokracji powinna mieć wiele rozpoznawalnych twarzy i nawet wiele zdań na różne tematy. Tymczasem zwyciężyła struktura wodzowska, my jednak biegając z kamerami po Wrocławiu i po Poznaniu nie przejmowaliśmy się tym, bo przecież może właśnie również dzięki nam można było zapoznać się z poglądami innych niż Kijowski osób zaangażowanych w KOD. Obecna sytuacja, dotycząca wystawiania sobie faktur przez lidera KOD, związanych z nim niejasności w kolejnych odkrytych fakturach i wcześniejszych publicznych deklaracji o tym, iż Kijowski nie zarabia na KOD jest dość przykra. Wstrząsające jest zupełne zlekceważenie wniosków obrad zarządu SKOD przez Kijowskiego i jego buta i pewność siebie w obronie nienaruszalności jego stołka. Jeszcze bardziej przykre jest śledzenie licznych komentarzy osób zakochanych w Kijowskim, które zamiast walczyć o demokrację dosłownie „czczą wodza”. Dlaczego ruch mający na celu obronę demokracji przyciągnął takie osoby? Dlaczego media tak skwapliwie budowały ten kult wodza? Nasuwa się mnóstwo nieprzyjemnych pytań i wiele nieprzyjemnych na nie odpowiedzi. Czciciele Kijowskiego każdą osobę domagającą się jak najbardziej uzasadnionej zmiany lidera KODu nazywają pisowcem, szpiegiem i zdrajcą. Miotane są wymyślne obelgi na innych członków zarządu SKOD z uwagi na to, że widzi się w nich uzurpatorów odsuwających od władzy „ukochanego przywódcę”. W normalnej sytuacji po tym, co czynił Kijowski łatwo byłoby odbudować KOD. Rozliczyć się, zmienić lidera (najlepiej na wielu liderów), przeprosić ludzi i działać dalej. Z tego co widzę zarząd SKOD wybrał właściwą drogę, powołując do siebie inicjatora intelektualnego całej idei KOD, od którego płomiennego artykułu się to zaczęło. Niestety, sytuacja być może nie jest normalna. Przerośnięty kult wodza może wykoleić tę ideę, oraz przyczynić się do jej rozbicia. Gdyby Kijowskiemu zależało na idei KOD, ustąpiłby teraz, nawet jeśli jest zupełnie niewinny (co jest praktycznie niemożliwe na bazie znanych faktów – mógł przecież powiedzieć wtedy, gdy był o to pytany, że zarabia na KOD jako informatyk (a że za dużo i że wcale nie on to ponoć robił – cóż tego jeszcze na bank nie wiemy). Tym niemniej nawet jakby Kijowski był niewinny, ustępując teraz pomógłby temu ruchowi. I może wrócił później, oczyszczony z zarzutów. Ale nie, Kijowski walczy o stołek do upadłego, w ostatnich wywiadach nadrabiając wszystko miną i zadziwiającą dziennikarzy arogancją. Liczy pewnie na swoich wyznawców, którzy chyba rzeczywiście byliby gotowi ufundować mu rentę za sam fakt bycia Kijowskim. Kijowski stał się celebrytą. Tysiące ludzi nie wyobrażają sobie bez niego polskiej demokracji czy bycia w opozycji. Ale czy to Kijowski stał się celebrytą, czy też uczyniono go nim? Czy to nie media, potrzebujące jednej rozpoznawalnej twarzy poszły na łatwiznę i wykoleiły całą inicjatywę KOD? Lecz z drugiej strony ciężko winić media za to, że są jakie są. To chyba jednak Kijowski winien był walczyć o to, aby pokazywano jak najczęściej inne osoby związane z jego ruchem. Ale jemu być może zależało na zupełnie czymś innym… Ja sam, jako dziennikarz, śledzić będę nadal działania opozycji w Polsce. Nadal będę starał się przedstawić sylwetki opozycjonistów. Ale od teraz dojdzie mi chyba nowe pytanie – czy jest pan zwolennikiem demokracji liberalnej, czy też celebryty Kijowskiego?

Similarity rank: 1.1
Sentiment rank: 0