Home Polish — mix 6. Jasnogórski Wieczór Maryjny. Miłość – ufność – cierpienie

6. Jasnogórski Wieczór Maryjny. Miłość – ufność – cierpienie

140
0
SHARE

– Jestem szczęśliwa że mam wiarę że mam Boga któremu mogę zaufać który mnie prowadzi do siebie a Maryja jest Matką i Królową Ona uczy mnie
– Jestem szczęśliwa, że mam wiarę, że mam Boga, któremu mogę zaufać, który mnie prowadzi do siebie, a Maryja jest Matką i Królową, Ona uczy mnie swoim przykładem, a kochać to znaczy być z drugim człowiekiem szczególnie cierpiącym – mówiła Teresa Kopka, terapeutka uzależnień, podczas szóstego Jasnogórskiego Wieczoru Maryjnego, który odbył się pod hasłem: „Boleść Matki” w sobotę 8 kwietnia w ramach cyklu „Moja Mama jest Królową”.
O tym, jak odnaleźć Miłość i godność oraz wieścić radosne i szczęśliwe życie nawet wtedy, gdy w dzieciństwie doświadczyło się odrzucenia przez matkę albo ojca czy później niechlubnych wydarzeń, przekonali się ci, którzy przybyli na audiencję do Królowej 8 kwietnia. Najpierw uczestniczyli oni w Mszy św. celebrowanej o 18.30 w Kaplicy Matki Bożej, a następnie w Bazylice Jasnogórskiej Agnieszka Porzezińska, scenarzystka filmowa i dziennikarka, rozmawiała na temat „Boleść Matki” z o. Marcinem Ciechanowskim, paulinem, i Teresą Kopką, terapeutką uzależnień. W tym miejscu warto przypomnieć, że Jasnogórskie Wieczory Maryjne odbywają się każdego 8. dnia każdego miesiąca, ponieważ 8 września 1717 r. odbyła się koronacja wizerunku Matki Bożej (główne obchody jubileuszu 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu zaplanowano 26 sierpnia 2017 r. z udziałem Episkopatu Polski na Jasnej Górze). Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: Konferencja Episkopatu Polski, Polskie Towarzystwo Mariologiczne i o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów. Organizatorem spotkań jest Kuria Generalna Zakonu Paulinów i Klasztor Jasnogórski, a patronem medialnym – Tygodnik Katolicki „Niedziela”.
To spotkanie, a właściwie świadectwo wiary, ufności i miłości o. Marcina i pani Teresy oraz osób zebranych tego wieczoru na Jasnej Górze, było szansą, aby zobaczyć w tajemnicach życia Najświętszej Maryi Panny własne trudne doświadczenia, własną wiarę, zaufanie Bogu i to wszystko, czego nie rozumiemy, oraz zastanowić się, co dla każdego z nas znaczy królowanie Maryi w sercu oraz naszej Ojczyźnie.
Pierwsze i najistotniejsze jest to – jak mówił o. Marcin Ciechanowski – że „Bóg nie kocha nas za to, co mamy, ale za to, że jesteśmy, a nie jacy jesteśmy”. On pragnie być z nami i kochać nas. Dlatego pozostał w Eucharystii i Słowie Bożym, gdzie „jest pisane o tym, co było, a także to, co powinno się dziać”. To Słowo Boże daje pewność, że obok krzyża na Golgocie stała Matka i tak jak nie opuściła Jezusa, tak samo jest z każdym człowiekiem cierpiącym. Ewangelia podpowiada, że w sytuacji jakiegokolwiek bólu ludzkie oczy powinny spoglądać na krzyż i zrobić to, co uczynił Jesus, czyli zobaczyć Matkę. – Podstawowy problem jest taki, że nie wierzymy, że Ona jest, bo cierpienie zamyka – wyjaśniał o. Ciechanowski, a wiara rodzi się ze słuchania. Stąd zatem zachęcał: – To Słowo mówi – uwierz, otwórz oczy i zobacz, że obok krzyża stoi Matka. Najważniejsze i najpiękniejsze jest to, że Maryja nie opuszcza w takich doświadczeniach, jak cierpienie i krzyż, więc jest to Królowa, Matka, ale też przyjaciel, który nie odchodzi. To jest wielka tajemnica Boga i Maryi. Ona godzi się na śmierć Syna, nie chroni Go za wszelką cenę, a ostatecznie bowiem droga krzyżowa kończy się zmartwychwstaniem, droga przez cierpienie wiedzie do chwały. Ta, która zaufała Bogu, choć nie rozumiała, ale przyjęła, jest przewodniczką dla ludzi, wskazówką, aby wreszcie nasza religijność przerodziła się w wiarę; wiarę będącą taką ufnością wobec Boga, że pozwala na wszystko, tak jak zrobiła Maryja czy Abraham, który uwierzył wbrew nadziei, wiarę ufną i wolną od lęku.
Prawdę, że Bóg dopuszcza cierpienie i z tego wyprowadza dobro, potwierdza
Teresa Kopka. Sens cierpienia odkryła ona po latach, cierpienie właśnie doprowadziło ją do otwarcia na nowe życie. Oprócz tego, że jest terapeutką uzależnień, jest również alkoholiczką, która spotkała Chrystusa na dnie swojego alkoholowego piekła. Program 12 kroków był dla niej źródłem nowego życia. Po pierwsze, przyznała, że jest bezsilna wobec alkoholu i przestała kierować własnym życiem – to był właśnie ten mur, o którym wcześniej mówił o. Ciechanowski. Ogłosiła więc całkowitą kapitulację. Wobec tego, że sama nic nie była w stanie zrobić, pozostało tylko uwierzyć, „że siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie”. Tą siłą był dla niej Bóg. Uwierzyła w sytuacji zagrożenia życia, przebaczyła Stwórcy, ludziom i sobie, a lektura Biblii przywróciła jej godność, godność kobiety, człowieka, córki. Słowo Boże, czyli przypowieści o synu marnotrawnym czy o jawnogrzesznicy, było tą mocą, dzięki której nastąpiło jej przebudzenie duchowe, że można inaczej, że jest kochana i sama kocha, a wcześniej nie miała miłości, ale za to wielką dziurę w sobie. Dziś jest człowiekiem bardziej akceptującym cierpienie. Dlatego podkreśla: – Każdy czas jest dobry, by zmartwychwstawać, z grzechu powstawać, jak tak ona, po 18 latach życia w związku nieślubnym nawróciła się i bardzo pragnęła czystości ciała. Wtedy modliła się przez wstawiennictwo Maryi i św. Józefa i jej wołanie zostało wysłuchane oraz trwa do dziś. Teraz jest przekonana, że nie da się uwierzyć raz na całe życie.
Pozostaje więc każdemu z nas uwierzyć Bogu, porzucić własne starania czy plany i ofiarować Mu to, co najcenniejsze otrzymaliśmy z Jego ręki – życie i miłość, oddać Mu czas, czyli po prostu być z Nim i słuchać Jego słów. Tylko tyle i aż tyle… A to, jak pokazuje szósta już dysputa jasnogórska, przemienia ludzkie istnienie.

Sentiment rank: 1.4