Home Polish — mix Trzy razy umierałam, żeby żyć

Trzy razy umierałam, żeby żyć

102
0
SHARE

– Trzy razy zatrzymywali mi serce, aby uratować moje życie. Wcale się nie bałam, wyznaję zasadę, że wszystko w moim życiu musi się udać – mówi Aneta Daniel-Cudok (33 l.) z Bytomia, której lekarze zoperowali tętniaka wewnątrzczaszkowego zatrzymując krążenie…
– Trzy razy zatrzymywali mi serce, aby uratować moje życie. Wcale się nie bałam, wyznaję zasadę, że wszystko w moim życiu musi się udać – mówi Aneta Daniel-Cudok (33 l.) z Bytomia, której lekarze zoperowali tętniaka wewnątrzczaszkowego zatrzymując krążenie, aby na chwilę odciąć dopływ krwi do mózgu. To pierwsza taka operacja w Polsce!
Był luty br. Aneta Daniel-Cudok wróciła z pracy na poczcie, gdzie jest kontrolerem. – Poczułam silne bóle głowy, było mi duszno, słabo. Zaczęła się moja pielgrzymka po lekarzach, robiłam badania wyniki wyszły perfekcyjnie, dopiero rezonans wykazał, że mam tętniaka w głowie. Mąż Krzysztof (38 l.), z którym jestem od 17 lat spanikował. Poczytał w internecie co się może stać podczas zabiegu. Mogłam zostać roślinką, mieć paraliż. On płakał, a ja go pocieszałam – mówi pani Aneta, urodzona optymistka. – Miałam wsparcie koleżanek z pracy, moja siostra mnie postawiła do pionu, mówiła „kobieto nie panikuj”, no i zaufałam lekarzom z WSS nr 4 w Bytomiu. Doktor Wojciech Chrobak wytłumaczył mi co zrobi z tym „potworem”. Tak mi to przedstawił, że bezgranicznie mu zaufałam. Dzień przed operacją zrobiłam sobie brwi, ogoliłam nogi, byłam na pełnym luzie. A noc przespałam, jak aniołek.
Tętniak był w samym środku głowy, tuż przy tętnicy ocznej. Lekarze weszli przez czaszkę. Nim założyli tytanowy klips wielkości 9 milimetrów musieli zatrzymać serce pani Anety. Zrobili to podając do wenflonu specjalne leki. – Wszystko po to, aby nie było ciśnienia. Krew nie przepływała, tętniak był miękki mogliśmy go „zaklipsować”. Serce musieliśmy zatrzymać trzy razy, żeby zrobić to precyzyjnie. Wszystko przebiegło idealnie. Klips zostanie w głowie pacjentki na zawsze, a tętniak nie jest już groźny – mówi dr Jacek Trompeta, neurochirurg, który przeprowadzał operację.
– Po operacji otwarłam oczy i sprawdziłam, czy ruszam rękami i nogami, cieszyłam się, że widzę i słyszę. Na drugi dzień już czytałam książkę na oiomie i marzyłam o czekoladzie – mówi pani Aneta. – Oni uratowali moje życie, teraz jestem na zasiłku rehabilitacyjnym, ale marzę o powrocie do pracy. Już mnie ciągnie w góry, do parków linowych. Ja jestem wariatka, razem z mężem uwielbiam adrenalinę. Czekam, aż będę mogła znów wrócić na dachy i mosty by skoczyć w przepaść na linie.
>>> Zmniejszyliśmy żołądek bez użycia skalpela
Bądź pierwszy!
Wyraź swoją opinię!

Continue reading...