– Posłowie jedzą skradzione produkty na skradzionych talerzach – mówi były ajent lokali gastronomicznych w Sejmie i Senacie. Jego pracowników usunęła straż marszałkowska. Spór między restauratorami pokazuje, że nie ma kontroli nad obsługą posłów i rządu.
„Kilkaset nowych kompletów sztućców marki Gerlach do każdego rodzaju dań, po kilkaset kieliszków do wina białego i czerwonego, kilkaset szklanek, porcelana z Lublany (talerze przystawkowe, główne, na zupę, kokilki z podstawkami) oraz żywność, co stanowi mienie znacznej wartości” – wylicza w piśmie do ministra sprawiedliwości Bartłomiej Czernecki. Jego firma od 1 do 22 września 2017 r. „zapewniała konsumpcję” na terenie parlamentu. Restaurator chce interwencji…

Continue reading...