Unia Europejska ma jeden z najbardziej otwartych systemów inwestycyjnych na świecie. Narastająca chińska ekspansja handlowa, jak i co raz powszechniejsza „moda” na protekcjonizm, spowodowała, że Unia powoli odwraca się od swoich wolnorynkow
W 2016 roku odnotowano rekordowy napływ chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Unii. Jednocześnie, w ostrym kontraście, ma miejsce ciągły spadek przepływów unijnych BIZ do Chin. Jak wynika z obliczeń Rhodium Group, wartość chińskich BIZ w Unii Europejskiej wzrosła w latach 2009-17 ponad 20-krotnie – z ok. 2 mld euro rocznie do 40,2 mld euro. Inwestycje w dużej mierze skoncentrowane są na Francji, Niemczech, Włoszech i Wielkiej Brytanii, do których trafia 2/3 chińskich inwestycji. Dominuje wrażenie, że Państwo Środka wykupuje w Europie to, co najcenniejsze, przejmując kontrolę nad kluczowymi sektorami, jak technologie informacyjno-komunikacyjne, robotyka, transport i infrastruktura czy energia.
W Wielkiej Brytanii Chiny przejęły elektrownie atomową w Hinkley Point. W Szwajcarii udało się wykupić przez ChemChina – Syngentę, jednego z największych na świecie konglomeratów agrobiznesu. Transakcja została sfinalizowana w 2018 roku za 46 miliardów dolarów, co czyni ją największym pojedynczym przejęciem na świecie przez chińską firmę. Inwestorzy z Państwa Środka częściowo lub w całości posiadają co najmniej cztery lotniska, sześć portów morskich, farmy wiatrowe w co najmniej dziewięciu krajach unijnych oraz 13 profesjonalnych drużyn piłkarskich.
Na mapie chińskich inwestycji w Europe, Polska zajmuje miejsce raczej poślednie (ok. 1 miliarda euro w okresie 2000-2017). Często wskazuje się jako przyczynę złe wspomnienia związane z niewywiązaniem się chińskiej firmy Covec z budowy dwóch odcinków autostrady na Euro 2012.
Bardziej realnym wyjaśnieniem jest niewielka obecność firm zaawansowanych technologicznie w naszym kraju, którymi Chińczycy obecnie najbardziej się interesują. Polska przetrwała też kryzys gospodarczy niemalże bezboleśnie, co spowodowało, że właściciele nie czuli konieczności pozbywania się aktywów swoich firm, jak to miało miejsce w Grecji czy Portugalii.
Nie oznacza to oczywiście, że Kraj Środka nie inwestuje u nas w ogóle. W Gdańsku grupa Chunxing otworzyła prototypownie, Chińczycy kontrolują także fabrykę łożysk w Kraśniku czy przedsiębiorstwo oświetlenia LED w Opolu. Skala tych inwestycji jest jednak znikoma nie tylko w porównaniu z Niemcami, ale nawet z Węgrami.
Wraz ze znaczącym wzrostem inwestycji zagranicznych z krajów trzecich do Unii Europejskiej, co raz więcej państw członkowskich wprowadziło procedury przeglądu BIZ w celu skontrolowania inwestycji pod kątem potencjalnych zagrożeń dla krajowego bezpieczeństwa. Obecnie 12 państw członkowskich posiada takie systemy: Dania, Niemcy, Estonia, Francja, Włochy, Litwa, Łotwa, Austria, Portugalia, Finlandia i Wielka Brytania. W Polsce kwestię tę reguluje.
Negocjowane obecnie w Brukseli rozporządzenie w sprawie monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych może poważnie zakłócić istniejący porządek.

Continue reading...