Jeśli Donald Trump naprawdę będzie chciał Grenlandii, zdobędzie ją bez walki. Bardzo wiele wskazuje na to, że groźby inwazji to tylko strategia negocjacyjna. Bo USA mają w zanadrzu straszak łatwiejszy w użyciu — wystarczy, że zagrożą Europie porzuceniem jej na pastwę Rosji.
Europa znalazła się w przedziwnej i zatrważającej sytuacji. Coraz częściej nie możemy się zdecydować, kto jest naszym wrogiem numer jeden: Putin czy Trump?
Przez długie miesiące karmiono nas kolejnymi planami koalicji chętnych — wysłania europejskich wojsk na Ukrainę po zawieszeniu broni. Zamiast tego dziś mówimy o innej koalicji chętnych — wysłaniu europejskich żołnierzy na Grenlandię, aby bronić jej przed amerykańską inwazją. Baliśmy się, że kolejnym etapem po ataku Rosji na Ukrainę będzie atak na terytorium UE. Teraz boimy się, że to USA zaatakują wyspę, której mieszkańcy są obywatelami UE.
« Ameryka stanowi prawdziwe zagrożenie. Jedynym sposobem, aby powstrzymać Trumpa przed przejęciem Grenlandii, jest posiadanie wiarygodnego środka odstraszającego. Tak jak musimy powstrzymać Putina, tak samo musimy powstrzymać Trumpa. Taka jest niestety rzeczywistość, z którą mamy do czynienia » — uważa Jacob Kaarsbo, analityk, który wiele lat pracował dla duńskich służb wywiadowczych.
Putin zbudował swoją legitymizację na wojnach — od drugiej wojny czeczeńskiej, przez Gruzję, Syrię, aneksję Krymu i stworzenie separatystycznych republik w Donbasie po pełnoskalową inwazję na Ukrainę. Trump najwyraźniej kieruje się podobną logiką. Po Wenezueli jest na fali, a pomysł przejmowania terytoriów od dawna zajmował uprzywilejowane miejsce w jego myśleniu. Grenlandia jest tu niezwykle ważna. « Trump uważa, że zapewni mu to miejsce w historii Ameryki — podobnie jak zakup Alaski od Rosji zapewnił to miejsce Williamowi Sewardowi » — można przeczytać w książce Petera Bakera i Susan Glasser o prezydencie USA.
Grenlandia jest większa niż Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy i Niemcy razem wzięte. W porównaniu z tym « osiągnięciem » blednie nawet aneksja Krymu. Trump wreszcie wygrałby walkę na ego z Putinem, w którego cieniu rozpoczął drugą kadencję.
Z czysto technicznego punktu widzenia amerykańska inwazja na Grenlandię byłaby niezwykle łatwa.