Według Piotra Niemczyka, eksperta ds. służb specjalnych Polska zamienia się w państwo policyjne. O symptomach takiego stanu rzeczy były opozycjonista napisał w książce: “Szósta rano. Kto puka?” NaTemat rozmawia z Niemczykiem o głównych tezach jego książki.
Piotr Niemczyk, ekspert od tajnych służb, napisał książkę o tym jak Polska zmienia się w państwo policyjne • Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta Jarosław Karpiński 12 października 2018 C zy żyjemy w państwie policyjnym? Jakie są tego symptomy i czy powinniśmy się czuć zagrożeni? Do księgarń trafiła właśnie książka “Szósta rano. Kto puka?” Z jej autorem Piotrem Niemczykiem, byłym więźniem politycznym, byłym zastępcą dyrektora Zarządu Wywiadu UOP i ekspertem ds. tajnych służb oraz wykładowcą, rozmawiamy o tym, jak zmieniła się Polska pod rządami PiS. Napisał pan książkę “Szósta rano. Kto puka? Jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne”. No właśnie: jak? Piotr Niemczyk: Po pierwsze poprzez zmiany w przepisach. Mam na myśli uchwalenie tzw. ustawy inwigilacyjnej, która wprowadziła procedury umożliwiające sprawdzanie danych internetowych i śledzenie zachowań internautów. Poza tym obowiązuje tzw. ustawa antyterrorystyczna, w której zagrożenie terroryzmem zbyt miękko przechodzi w zagrożenie ekstremizmem.
Trzecia sprawa to jest zmiana ustawy o prokuraturze, zgodnie z którą Prokuratorem Generalnym znowu jest polityk, czyli minister sprawiedliwości i która przywraca znaczące zależności prokuratorów od przełożonych. Wprowadza też możliwość odbierania spraw, które są prowadzane w sposób niesatysfakcjonujący dla przełożonych, udostępniania akt sprawy mimo tajemnicy śledztwa itd. To są zmiany w prawie.
Kolejny dowód na rodzenie się państwa policyjnego to są zmiany organizacyjne. Zacznijmy od czystek personalnych we wszystkich służbach. Doświadczeni funkcjonariusze, którzy całe życie byli związani ze służbami, zostali wymienieni na osoby związane z PiS, aparatczyków i funkcjonariuszy politycznych. Rządzący rozwijają służby, które właściwie służą tylko poprawie bezpieczeństwa władzy. Takim przykładem jest Służba Ochrony Państwa, czyli dawny BOR, czy Straż Marszałkowska, której kompetencje rozszerzono na wykonywanie czynności poza Sejmem. Co jest jeszcze symptomem państwa policyjnego?
Język polityki, który prowokuje ludzi do agresji. Po raz kolejny stawia się znak równości pomiędzy obrońcami praw człowieka, jakimi są organizatorzy Marszu Równości w Lublinie, a grupą ludzi o ksenofobicznym i nacjonalistycznym nastawieniu, która odwołuje się do pojęć zakazanych przez konstytucję. Za którymś razem taka sytuacja może wymknąć się spod kontroli, może dojść do brutalnych zachowań i te wszystkie narzędzia, o których mówiłem, zostaną użyte przeciwko całemu społeczeństwu. Mamy też do czynienia z coraz większą liczbą interwencji służb i zarzutów wobec uczestników legalnych manifestacji.
Podaję takie statystyki w książce. W tej chwili różnego rodzaju represjami policyjnymi jest objętych co najmniej 1,5 tys. osób. Są to głównie Obywatele RP i osoby związane z ruchami ekologicznymi. Ale wiele osób nie informuje, że są wzywane na przesłuchania, że każe się im płacić grzywny itd. W 1976 roku po rozruchach w Radomiu, Ursusie i Płocku zatrzymano około 2,5 tys. osób, a różnymi represjami objętych było ok. 3 tys. osób. Tego nie można porównywać.
Sam się buntuję przeciwko takiemu porównaniu, ale w jednym i w drugim przypadku mamy do czynienia z nielegalnym stosowaniem przemocy. Bo jeżeli mówimy, że wtedy były ścieżki zdrowia, a tutaj nie ma brutalności policji, to nie jest to do końca prawda.
Jeżeli są złamane nadgarstki, złamane palce, uszkodzenia kręgosłupa, zerwania wiązadeł w stawach, to oznacza, że policja jest dość brutalna. Wiele przypadków usuwania demonstrantów siłą kończy się bardzo bolesnym zakładaniem dźwigni na nogi i ręce. W tym kontekście różnice ze ścieżkami zdrowia przestają być już takie wyraźne. Z drugiej strony niedawno kilkadziesiąt tysięcy policjantów czy mundurowych w ogóle wznosiło antyrządowe hasła na wielkiej demonstracji w Warszawie. Domagali się przede wszystkim podwyżek płac. Nie kłóci się to z tym co pan mówi?
Z nazwą państwa policyjnego to może się kłóci, ale nie z definicją. Bo definicja państwa policyjnego nie polega na tym, że to policji jest dobrze w państwie policyjnym, tylko rządzącym jest dobrze. W tej manifestacji w znacznej mierze chodziło o godność, bo funkcjonariusze są kierowani do zadań, których nie chcieliby wykonywać.
Jest też tak, że większość policjantów poza największymi miastami wykonuje normalne zadania i zostawiono ich z tymi beznadziejnymi pensjami, radiowozami bez paliwa, posterunkami, do których sami muszą kupować papier. A Polska jest bezpiecznym krajem?
Jakbyśmy popatrzyli na statystyki przestępczości, to one zaczęły znowu rosnąć. Przez 10 lat do 2016-17 malały i Polska była jednym z najbardziej bezpiecznych państw na świecie. Mam nadzieję, ze tak jest nadal, ale ogólna liczba przestępstw zaczęła rosnąć, a liczba brutalnych przestępstw zaczęła rosnąć w sposób drastyczny.
Zwiększa się poziom przemocy w rodzinie, a nawet wobec zwierząt. W książce podaję takie statystyki. Ale najbardziej symptomatyczny jest radykalny wzrost przestępstw z powodu nienawiści na tle rasowym, homofobicznym, wyznaniowym. Politycy opozycji dużo mówią też o aresztach wydobywczych.
To jest wynik zmian w kodeksie karnym, ale związany z nowelizacją prawa o prokuraturze. Ktoś zeznając w śledztwie może powiedzieć, że czegoś nie pamięta i jego zeznania mogą zostać uznane za mataczenie. Podniesiono tutaj karę do 8 lat więzienia. To jest już przestępstwo, za które można orzec areszt. Wydaje mi się, że niektóre przypadki ciągnących się wiele miesięcy aresztowań mogą mieć charakter “wydobywczy”. Można jakoś zatrzymać te groźne zmiany, czy będzie to nadal eskalowało?
Strasznie trudno będzie to zahamować, ponieważ widzimy, jaki jest stosunek polskiego rządu do orzeczeń europejskich trybunałów. Może to oczywiście zmienić wynik wyborów. Ale nic nie wskazuje na to żeby obecnie istniała jakaś inna ścieżka niż międzynarodowe trybunały.

Continue reading...