Nie pokochałam Hamneta. Nie uwierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia głównych bohaterów, nie wciągnęło mnie ich codzienne życie, nie przeżyłam śmierci ich dziecka. Na filmie warto wytrwać dla finałowej sceny. Jest wspaniała. Wróciłam do domu i zaczęłam czytać Treny Jana Kochanowskiego. Ckliwy chwilami Hamnet w połączeniu z tą lekturą nabiera szlachetnej siły.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka“
Chloé Zhao dostała parę lat temu Oscara za film „Nomadland“, opowieść o kobiecie, która traci wszystko i rusza samotnie przed siebie, a precyzyjniej mówiąc, do kresu, bo tylko taka perspektywa jej została.