Pierwszy medal dla Polski w zimowych igrzyskach zdobył Franciszek Groń-Gąsienica: brąz w kombinacji norweskiej 70 lat temu w Cortinie D’Dampezzo. Byłoby pięknie nawiązać do tego historycznego momentu w tym samym miejscu.
Właśnie rozpoczynają się XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie D’Ampezzo. Jeszcze przed zapaleniem olimpijskiego znicza rozpoczęła się rywalizacja w curlingu. Ślizganie „kamieni” po lodzie w kierunku „domu” nie jest najpopularniejszą dyscypliną w naszym kraju. Do tego nie mamy w tej rywalizacji reprezentantów.
Czytaj też: Zimowe igrzyska wracają do Europy. Włosi wyprodukują nawet śnieg, jeśli będzie trzeba
Na prawdziwe emocje musimy w Polsce chwilę poczekać. I nie jest zresztą pewne, czy takich uniesień będzie zbyt dużo. Nie ma co kryć, na wielkie osiągnięcia trudno liczyć, choć nie jest to wykluczone. Nominacje uzyskało 60 osób.
Znacznie łatwiej pisałoby się o niegdysiejszych triumfach. Bo trochę ich było. Dotychczas reprezentanci Polski stawali na podium 23 razy. Pierwszy był Franciszek Groń-Gąsienica, który zdobył brąz w kombinacji norweskiej. To się zdarzyło 70 lat temu w. Cortinie D’Dampezzo. Byłoby pięknie nawiązać do tego historycznego momentu w tym samym miejscu. Ostatni krążek też był brązowy, zawisł na piersi Dawida Kubackiego cztery lata temu za występ na skoczni normalnej podczas igrzysk w Pekinie.
À propos skoków. Przez długie lata cieszyliśmy się złotym wyskokiem Wojciecha Fortuny w 1972 r. Potem, po wielu latach posuchy, od Salt Lake City w 2002 na skoczniach nam się wiodło. Tym razem trzeba być człowiekiem wielkiej wiary, żeby liczyć na coś więcej niż dwa przyzwoite skoki Polaków i Polek.
Home
Polish
Polish — mix Zimowe igrzyska olimpijskie. Szanse na medale dla Polski? Oby udało się oszukać...