NewsHubPociski do czołgów Abrams, które wytoczyły się z wojskowej ciężarówki podczas wypadku pod Zieloną Górą, mogły spaść na cywilne samochody. – Widziałem jak auta hamowały i cofały, aby nie wpaść na amunicję – opowiadają nam świadkowie zdarzenia. Do wypadku doszło w sobotę 21 stycznia nocą na tzw. trasie śmierci z Zielonej Góry do Nowogrodu Bobrzańskiego.
Z ustaleń policji wynika, że ciężarówka amerykańskiego wojska wyładowana pociskami do czołgów Abrams jechała zbyt szybko. Na zakrętach koło miejscowości Piaski prowadzący ją żołnierz wpadł w poślizg. Naczepa przechyliła się i wtedy na jezdnię wysypały się pociski czołgowe. – Widziałem jak ładunek z ciężarówki wysypuje się na jezdnię i auta przed nim ostro hamują. Po chwili zaczęły cofać – opowiada nam świadek zdarzenia. Dodaje, że było o krok od tragedii. – Byłem dość daleko, ale dwa auta z przodu cudem uniknęły uderzenia w wysypujące się ładunki z ciężarówki – uzupełnia kierowca skody.
Do miejsca wypadku amerykańskiej ciężarówki nikogo nie dopuszczano przez wiele godzin. Amerykanie na poligon Karliki koło Żagania, na którym stacjonują, odjechali dopiero w niedzielę 22 stycznia br. nad ranem.
Również w niedzielę Ministerstwo Obrony Narodowej w wydało oficjalny komunikat w sprawie wypadku na „trasie śmierci”. – Kierowca ciężarówki przewożącej amunicję treningową do czołgów M-1 Abrams nie dostosował prędkości do panujących warunków drogowych. Kierowane przez niego auto wpadło w poślizg i wypadło z drogi. Część przewożonej amunicji wypadła na drogę. Dwóch amerykańskich żołnierzy (kierowca i pasażer) odniosło lekkie obrażenia. Udzielono im niezbędnej pomocy medycznej – czytamy w komunikacie.
Zobacz także: wojsko buduje tymczasowe mosty na ŚDM
Pierwsza taka kobieta w armii USA!
Macierewicz wyda na te karabiny fortunę!
Kupiliśmy pociski, których nie możemy wykorzystać!

Similarity rank: 1.1
Sentiment rank: -2.1