Policja odniosła się do pojawiających się w przestrzeni medialnej wątpliwości dotyczących działań policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie w związku z aktami dywersyjnymi w Polsce. Śledczy przedstawili chronologiczny przebieg interwencji, którą przeprowadzono w miniony weekend.
Kobieta zawiadomiła służby
W środę Komenda Wojewódzka Policji zs. w Radomiu przedstawiła dokładny przebieg czynności policyjnych, do których doszło 15 listopada w związku z wydarzeniami na polskiej kolei. Według relacji śledczych o godz. 21.43 dyżurny KPP w Garwolinie otrzymał informację od kobiety mieszkającej w okolicy, że 40 minut wcześniej słyszała huk, który pochodził od strony miejscowości Podebłocie. Jak wyjaśniła, poinformowała o incydencie po czasie, ponieważ zarówno ona jak i jej sąsiedzi sądzili, że mogło dojść do wybuchu butli gazowej, pieca lub wypadku drogowego.
REKLAMA
Zobacz wideo
Oddaliśmy władzę NATO i UE, bo nasze elity wolą zarządzać emocjami
Interwencja policji po zgłoszeniu
O godz. 21.45 dwuosobowy patrol zajął się wyjaśnieniem tego zdarzenia. «W czasie przejazdu do m. Życzyn, sprawdził jeszcze miejsce zamieszkania starszej kobiety, której rodzina twierdziła, że nie słyszała hałasu. Policjanci przejechali m.in. przez przejazd kolejowy PKP Mika, gdzie nie było żadnych osób i nic nie wzbudziło ich niepokoju. W czasie przejazdu policjanci zwracali szczególną uwagę na ewentualne zadymienie lub ogień, jednak nic takiego nie stwierdzili» — poinformowali funkcjonariusze w wydanym komunikacie. O godz. 22.07 patrol wraz ze zgłaszającą zdarzenie kobietą sprawdzał teren w pobliżu miejscowości Podebłocie, Piotrówek, Kozice, Życzyn, Wola Życka i Dębówka, a także niedaleko przejazdu PKP Mika.